POWSTANIE I ROLA RONINÓW CZ.II
Marek Mydel

Nie tylko ronini.
      Nie tylko ronini stanowili bezrobotną i niepokorną warstwę samurajów. Wasale szoguna, najliczniejsi w kraju spośród podwładnych wielkich właścicieli ziemskich, byli podzieleni na trzy grupy: daimyo, hatamoto („niosący chorągwie”) i gokenin („domownicy”), zależnie od wielkości posiadanej ziemi, a co za tym idzie pensji rocznych w koku (180 litrów ryżu).
      Oczywiście wraz z majątkiem w parze szła władza, zatem bogaty właściciel zajmował wysokie stanowisko w administracji bakufu. W Japonii Tokugawów było więcej samurajów niż urzędów państwowych i rządowych, co, pomimo takich kroków jak miesięczne czy dzienne zmiany na stanowiskach, doprowadziło oczywiście do bezrobocia i powstania tzw. kobushin, niezatrudnionych samurajów. Na początku XVIII w. mniej więcej czwarta część wasali szoguna należała do tej grupy, a składali się na nią najczęściej ludzie młodzi, starzy, chorzy lub niekompetentni. Aby zaradzić bezrobociu rząd utworzył dwa zrzeszenia: yorigumi dla wasali z rocznymi dochodami powyżej 3 tys. koku rocznie i kobushingumi dla pozostałych. W razie zwolnienia się jakiejś posady bezrobotny samuraj był wybierany na stanowisko zależnie od swoich umiejętności, postawy moralnej, dochodów i koneksji (niekoniecznie w tej kolejności).
      Jednak, aby być branym pod uwagę należało się regularnie zgłaszać do urzędu, odpowiednio się prezentować (co mogło być trudne dla ludzi, którzy często nie mieli na codzienny posiłek) i płaszczyć się przed biurokratami licząc na ich pomoc, czy przychylne słówko. Dlatego wielu samurajów, zwłaszcza niższego szczebla i dochodów, rezygnowało w ogóle z ubiegania się o urząd, pozostając bezrobotnymi przez całe pokolenia. Znane są nawet słowa jednego z takich samurajów w odpowiedzi na wymogi szogunatu dotyczące oszczędności:
      „Jeśli masz coś na początku, możesz mówić o praktykowaniu skromności czy prostym życiu, ale jeśli nie masz nawet grosza przy duszy, to z czego możesz zrezygnować, na czym oszczędzić? Dlatego zamiast kultywować lojalność, synowską miłość, gotowość bojową i podobne rzeczy zajmij się lepiej handlem, bo tylko wtedy będziesz w stanie służyć tym, których masz ponad sobą i utrzymać swoją żonę i dzieci”1
      Jak widać taka postawa daleka była od ideałów Bushido i stawiała raczej na realizm i praktyczne podejście do życia. Jej wyrazicielem stał się niewątpliwie bohater (i autor zarazem) książki „Opowieść Musui”, samuraj, pomniejszy, bezrobotny wasal szogunatu – Katsu Kokichi. Mimo tego, że jego bracia byli wysokimi urzędnikami bakufu, on sam zazwyczaj ledwo wiązał koniec z końcem, choć przyznać trzeba że nigdy nie brakowało mu ani swoistej fantazji, ani humoru, ani zdolności do kombinowania, żeby nie powiedzieć cwaniactwa życiowego, które to cechy sprawiły, że jego życie obfitowało w różne wydarzenia. Jakkolwiek sam o sobie mówił jako o osobniku, który był hańbą dla honoru rodziny i przestrzegał przyszłe pokolenia przed podążeniem podobną drogą, nie można oprzeć się wrażeniu że ze swego swobodnego i zawadiackiego życia był zadowolony.

      Codzienność Kokichiego wiele mówi zarówno i nim samym, jak i o realiach okresu, w jakim przyszło mu żyć. Był to początek XIX w., okres Edo w pełnym rozkwicie. Jako że samuraj był kobushinem, jego dochody roczne nie przekraczały 41 koku, ale realnie wynosiły około jedną trzecią tej sumy i nie wystarczały w pełni nawet na podstawowe potrzeby rodziny złożonej z Kokichiego, żony i kilkorga dzieci. Dodatkowo należał on do ludzi, którzy nie potrafili sobie wiele odmówić, dlatego zawsze tonął w długach, a jednocześnie ubierał się dobrze, nosił przy pasie doskonały miecz i nie skąpił na rozliczne rozrywki, których, jako mieszkaniec Edo, miał pod dostatkiem. Z tej przyczyny zająć się musiał czymś więcej, niż tylko odbieraniem rocznej pensji wasala. Jego głównym zajęciem był handel mieczami, na których znał się doskonale i sam często je zmieniał. Poza tym, jako swego rodzaju nieformalny przywódca w zamieszkiwanej dzielnicy, miał masę kontaktów i często przyjaciele zwracali się do niego o pomoc czy przysługę, z czym często wiązały się jakieś korzyści materialne.
      Kokichi nie wstydził się pożyczać pieniędzy na procent (jeśli akurat je miał), ochraniać herbaciarni, czy domów schadzek, czy wreszcie organizować grup zbierających składki na różne cele, rzadko kiedy zbożne. Posunął się nawet do tego, że po obejrzeniu seansu uzdrowiciela sam zaczął leczyć ludzi i zanosić w ich imieniu – za opłatą oczywiście – modlitwy np. o zwycięstwo na nielegalnej loterii, której losy, nawiasem mówiąc, także rozprowadzał. Pieniądze uzyskiwane w ten sposób tracił równie szybko jak zarabiał – sam twierdził, że podstawą sukcesu jest odpowiednia prezencja, dlatego chodził zawsze dobrze ubrany i pozował na osobę statusu znacznie wyższego niż w rzeczywistości.
      Choć to wszystko może ukazać jego osobę w nieco negatywnym świetle, zwłaszcza jeśli zestawi się go na przykład z Oishim, przywódcą 47 roninów, trudno nie poczuć do Kokichiego sympatii, a czasem nawet podziwu dla jego ogromnej zaradności. Swoich umiejętności i sprytu używał zresztą nie tylko dla celów zarobkowych – gdy pewnego razu brat, gubernator prowincji, poprosił go o pomoc, Kokichi zapobiegł buntowi chłopów udając, że zamierza popełnić seppuku na polu jednego z nich. Chłopi tak się przestraszyli, zwłaszcza że wcześniej samuraj podał się za ważnego urzędnika państwowego, że nie tylko stracili chęć do buntu, ale nawet sowicie obdarowali Kokichiego gdy wyjeżdżał, aby tylko nic złego o ich wsi nie powiedział w stolicy.
      Taka i wiele podobnych historii zdarzało się w tych dziwnych i szalonych czasach w Japonii, mnie jednak trudno jest w tak krótkiej pracy przedstawić w pełni codzienność roninów, czy też cały rodowód tej klasy. Mam jednak nadzieję, że choć trochę udało mi się przybliżyć wam codzienność tamtych ludzi i jednocześnie gorąco namawiam, abyście sięgnęli do źródeł i sami zapoznali się z potrzebnymi informacjami. Namawiam zwłaszcza do zapoznania się z utworem „Opowieść Musui”, opowieści barwnej, ciekawej, zabawnej, a nade wszystko ukazującej w zupełnie innym świetle zarówno warstwę samurajską, jak i Bushido.

Bibliografia:
      1. Katsu Kokichi, Musui’s Story;
      2. Craig Teruko, przedmowa do Musui’s Story;
      3. Encyklopedia Kodansha;
      4. „Opowieść o 47 roninach”;
      5. Jolanta Tubielewicz, Historia Japonii;

1 Przedmowa do książki „Musui’s Story” autorstwa Craig’a Teruko