Marynistyka w L5K
Miłosz

TYTUŁEM WSTĘPU

      Sprawy wyglądają tak. Spośród wszystkich Klanów, jakie zamieszkują Rokugan, tylko Klany Kraba, Żurawia i Modliszki mają istotne zasoby floty. Można by do tego dodać jeszcze klan Żółwia, jednakże liczba jego statków jest tak niewielka, że trudno o niej powiedzieć coś więcej.
      W zdecydowanej większości przypadków statki są wykorzystywane w Rokuganie w celach handlowych. To prawda - w przeszłości miały miejsce incydenty militarne, ale było ich mało, dawno i niewiele wniosły, szybko więc o nich zapomniano.
      Zgodnie zatem z zasadą, że wszelki postęp napędzany jest przez cywilizację, rzec by można, iż w Rokuganie statki nie reprezentują jakiejś zdumiewającej myśli technicznej. Pasuje tu raczej porównanie, że są to albo kruche łupinki, albo stojące w miejscu pływające wyspy. Niemniej można podzielić statki Rokuganu na kilka typów: Kobune, Sampan, Barka i Koutetsukan. Opowiedzmy słów kilka o każdym ze statków.

KOBUNE

      Co wiadomo? Kobune, to najpopularniejsze statki morskie Rokuganu. Właściwie przypominają bardzo dżonki, znane nam dzisiaj z Hong-kongu, Chin, czy Japonii. Są to połączone, drążone belki i deski, na które dodatkowo kładzie się platformy z drewna, celem powiększenia powierzchni. Burty tych łodzi są dość wysokie, co zabezpieczyć ma załogę przed falami. Dość powiedzieć, że ich długość waha się od osiemnastu metrów, do trzydziestu i pół metra. Do obsługi zabrać muszą około dwudziestu - trzydziestu osób załogi, a do tego mają wyporność około pięćdziesięciu ton. Napęd żaglowy.
      Co z tego wynika? Kobune, tak jak i reszta statków w Rokuganie, nie mają kila (stępki), ponieważ mieszkańcy Cesarstwa nie znają tego „wynalazku”. Sprawia to, że łódź po pierwsze nie przechyla się na silnym wietrze („podpływa” bokiem pod wyginany maszt), oraz to, że ma przepotworny dryf (przy bocznych wiatrach zaczyna ostro płynąć w bok). Dodajmy do tego żagle, które w dżonkach są raczej dostosowane do kursów pełnych, (np. mały bezan - trzeci żagiel) i mamy statek, który nie popłynie ostro na wiatr, a będzie się trzymał raczej kursów pełnych. Niemniej statki te i tak mają większą manewrowość, niż rejowce europejskie, jednakże są to typowe okręty do żeglugi przybrzeżnej, a minimum załogi to trzech silnych mężczyzn, którzy i tak ledwo tym popłyną - piszę to na wypadek, jakby drużynom przyszło do głowy coś ciekawego.

SAMPAN

      Co wiadomo? Sampany dominują na śródlądziu tak, jak Kobune na morzu. Statki te mają do pięciu metrów długości i powstają w dwu głównych odmianach: tak zwana "kaczka" - łódź płaskodenna na spokojne wody i "kurczak" - łódź o dnie typu sharpie, czyli z kantem, na wody ze skalnym dnem, w górnych partiach rzek. Sampany używane są głównie przez kupców podróżujących z towarem, a także członków rodziny Yasuki z Klanu Kraba, znanych jako politycy, negocjatorzy, itp.
      Co z tego wynika? Łódź płaskodenna to doskonały przyjaciel samotnego żeglarza. Można popłynąć bokiem, zepchnąć ją z mielizny i dać się nieść nurtowi. Łódź taką charakteryzuje mała chybotliwość, duża stateczność nawet, gdy stoi, ale kiedy płynie strasznie hałasuje. Łódź o dnie typu sharpie jest znacznie cichsza, choć wywrotniejsza, kiedy stoi. Ale - uwaga - płynąc może przechylić się jeszcze bardziej. Uwagi dotyczące ożaglowania, jak w przypadku Kobune.

BARKA

      Co wiadomo? Barka, to niewiele więcej, niż kilka związanych ze sobą bali drewna. Ich długość waha się od osiemnastu do czterdziestu metrów, a wyporność sięga zawrotnej wielkości dwustu ton. Wyposaża się je w żagle, niemniej kiedy są w pełni naładowane, muszą być wspomagane wiosłami.
      Co z tego wynika? To wielki płynący na ślepo kloc. Barka wymaga od załogi skupienia równego koncentracji sapera. Żagle nie pchną jej na żadnej rzece, która jest węższa od Wisły. Kiedy przy brzegu pojawią się drzewa, barka popłynie tam, gdzie wiedzie prąd. Żadna żegluga morska nie jest możliwa - konstrukcja rozleci się natychmiast.

KOUTETSUKAN

      Co wiadomo? Koutetsukan zwane są też "żelaznymi żółwiami" i są wysublimowaną odpowiedzią Klanu Kraba na swawolne poczynania morskich potworów rodem z Krain Cienia. Są potężne, masywne, opancerzone grubym żelazem, najeżone włóczniami z jadeitowymi grotami. Ich długość sięga trzydziestu czterech metrów, co czyni z nich największe okręty w Rokuganie. Wymagają niestety napędu wiosłowego oraz minimum setki samurajów załogi.
      Co z tego wynika? Ciężko wywrócić ten okręt, ale niemożliwością jest nim manewrować. Lekkie wychylenia steru (który bez kila musi być wielki) dają jakąś korektę, ale raczej łódź pływa przed siebie. Nawroty (np. przy brzegu) robi się raczej za pomocą innych łodzi. Koutetsukan nigdy nie podpływa do brzegu, chyba, że w specjalnych dokach. Ten okręt jest wielki jak pałac, a cięższy jeszcze do manewrowania.

KILKA UWAG NA KONIEC.

KOUTETSUKAN - Koutetsukan, to nie tylko nazwa typu okrętu, ale także miasto w Rokuganie, które słynie z wielkiej stoczni. Zwane jest także Miastem Żelaznego Żółwia. Tam produkuje się większość rokugańskiej floty. Skupia się tu także elita nawigatorów i kapitanów Rokuganu, zawsze gotowych do roboty za drobną opłatą. Powiada się, że nie ma żeglarzy nad ludzi z Koutetsukan.
ZAŁOGA - Bez wyszkolonej załogi żaden okręt nie popłynie. Nawet wiosłować trzeba umieć, żeby zwiać pościgowi.
NA RZECE - Pływanie na rzece jest ciężkie i jeśli wiatr jest duży, łatwiej sterować pod prąd, niż z prądem.
Bez wiatru - na wiosłowaniu można umrzeć.

Bibliografia:
Wolf, Barman, Mason - Rokugan - AEG, 2001
Wiedza własna autora.



TORI
prezentuje