Wolf Fang


KWESTIA HONORU
Julian Czurko

Z dzienników Akodo Kenjiego
      Nauka bushido jest sztuką trudną i wymagającą. Podążanie drogą wojownika jest równoznaczne z zadawaniem sobie pytań i ciągłym poszukiwaniem na nie odpowiedzi. Prawda ta była dla mnie tak oczywista, że o niej zapomniałem i dopiero jedna z moich uczennic uświadomiła mi ją ponownie.
      Tego ranka nieco wcześniej niż zazwyczaj udałem się do sali treningowej, by zrobić przegląd broni. Na miejscu zauważyłem, że drzwi są uchylone. Zobaczyłem przez nie, że podłoga lśni świeżo po umyciu, a w powietrzu unoszą się drobinki kurzu z zamiecionych mat. Usłyszałem, że w środku jest jakiś uczeń, siedzący na podłodze i co kilka chwil zmieniający pozycję, jakby w zniecierpliwieniu. Nie chcąc przeszkadzać, wszedłem po cichu do pomieszczenia i ujrzałem zarys pleców dziewczyny, pochylonej nad zwojem w kolejnym pomieszczeniu. Do mych uszu dochodziły pomrukiwania i szepty. Chwilę potem, gdy moje uszy przyzwyczaiły się do cichego pomieszczenia, zacząłem wyławiać słowa, które mówiła sama do siebie. „Jakież to trudne...”, „przecież to prawie niemożliwe...”, „ale komu służyć? Cesarzowi? Cesarstwu?...”, „jak mam to rozumieć...”. Dopiero po chwili zauważyła moją obecność, zerwała się z podłogi i przeprosiła za samowolne korzystanie z biblioteczki.
      Chociaż nigdy z nikim o tym nie rozmawiałem, doskonale rozumiem dylematy dziewczyny. Słysząc jedynie urwane zdania, wiem, co myślała. Sam kiedyś musiałem zmierzyć się z tymi samymi pytaniami. Droga wojownika nie jest oczywista. Nie jest prosta. Często zakręca i stawia w sytuacjach nie do rozstrzygnięcia. Czci wartości, które mogą się nawzajem wykluczać. Wtedy pozostaje jedna możliwość – ostatecznego udowodnienia czystości duszy i intencji.
      Jestem bardzo szczęśliwy, że jedna z moich uczennic tak wielką wagę przykłada do zgłębiania bushido. Na podstawie jej obecnych wątpliwości mogę wywnioskować jej zrozumienie dla powinności wojownika, którego być może jeszcze nie jest świadoma. Więcej, zaryzykuję nawet stwierdzenie, że jest jedynym moim uczniem, który naprawdę zrozumiał bushido.

Z zapisków Shosuro Suzuki
      Dzisiaj mija drugi rok życia wśród Lwów jako jedna z nich. Żeby stać się wśród nich niewidzialną musiałam działać i myśleć jak oni. Z nimi jadłam, ćwiczyłam, rozmawiałam, spałam, odpoczywałam, jednakże żadne zewnętrzne oznaki przynależności do jednego klanu nie mogły zastąpić prawdziwego ducha lwa. Żeby zostać w pełni zaakceptowaną, najistotniejsze było zrozumienie klanu Lwa. Zaczęłam od podstaw i codziennie rano wymykałam się do biblioteczki naszej szkoły, gdzie zgłębiałam kodeks bushido.
      Muszę przyznać, że przeżyłam wielki szok, gdy czytając kolejne traktaty o drodze wojownika i dzienniki dawnych bohaterów, odkryłam, iż filozofia Lwów nie różni się bardzo od naszej. Wnioskując z zapisków, Lwy ponad wszystko przedkładają służbę cesarzowi, będąc dumnymi z rangi jego straży przybocznej. Z drugiej jednak strony jednoczesna służba daimyo, pośrednim zwierzchnikom, a także cesarstwu, mogą wywoływać konflikty. Do tej pory widać same podobieństwa między naszymi klanami, jednak dalsze wnioski bardzo mnie zaskoczyły. Otóż, gdy Lew stoi w obliczu wyboru między dwiema wartościami, używa trzeciej drogi, seppuku. W ten sposób nie musi nigdy wybierać i nigdy też nie daje pierwszeństwa żadnej ze swoich powinności.
      Lwy w bardzo ciekawy sposób widzą kwestię zwierzchności i poddaństwa. Doszłam do wniosku, że widza różnicę między stanowiskiem, sprawowanym przez jakąś osobę a tą osobą. To dziwne, ale mogłabym to sformułować tak: „daimyo nie może się pomylić, pomylić się może człowiek, pełniący jego funkcję. Popełniając seppuku apeluję do człowieka o opamiętanie się i naprawienie błędu”. Z jednej strony to piękne, gdyż Lwy wierzą w czystość ludzkiej duszy, z drugiej, ciemniejszej strony, gdyby wiedziały o ludziach i ich decyzjach tyle, co klan Skorpiona, na arenie cesarstwa byłoby już o jeden klan mniej.
      Nauczyłam się szacunku do sądów Lwów, gdyż nie są czczą teorią, każdy tu jest gotów poprzeć je czynem. Jednocześnie widzę wielką odpowiedzialność trzymania pieczy nad równowagą w siłach cesarstwa, ciążącą na klanie Skorpiona.
      Niebawem Akodo Kanno wejdzie w wiek męski i będzie pretendował do godności swojego ojca. Obecnie przebywa w Otosan Uchi, gdzie daje wszelkie dowody swojemu zepsuciu i wzgardzie dla ludzi i świata. Stworzył sobie za wielu wrogów, sojusze pozawierał tylko w zielonych domach. Musimy być czujni, gdyż objęcie przez niego tronu może być początkiem katastrofy. Jeżeli sam nie sięgnie po ziemie Żurawia, rodzina Daidoji, z którą jest skłócony z pewnością sama będzie szukać zadośćuczynienia za wcześniejsze upokorzenia.
      Podobnie jak smoki patrzymy w przyszłość, choć gdy one spoglądają na słońce i chmury, my przyglądamy się temu, co na ziemi. Będę tutaj, wśród Lwów, by bronić ich przyszłości. I choć przeklną mnie, gdy wbiję nóż w serce Kanno, ręka mi nie zadrży. Nie wiem, co zrobię potem. Może wrócę do domu. A może odejdę, jakby to zrobił każdy Akodo. Na pewno jednak upewnię się wcześniej, że Kanno już nie oddycha.

      Choć „Droga Skorpiona” jest jednym z moich ulubionych dodatków RPG, to niektóre poruszane tam sprawy mnie nie satysfakcjonują. Jedną z nich jest kwestia pojmowania honoru przez Skorpiony. Dodatek maluje sprzymierzeńców pana Bayushi jako ludzi cynicznych, którzy uważają bushido za kaganiec, jaki można założyć innym samurajom by dowolnie nimi manipulować. Co za tym idzie, są ponad zasadami rządzącymi społeczeństwem Rokuganu, poza moralną oceną osób spoza ich klanu, mogą się czuć lepszymi od tych, którzy żyją w świecie iluzji. Takie sztuczne wywyższenie i uznanie, że większość samurajów to ślepi głupcy jest niezwykle nie fair i godzi bezpośrednio w podstawy świata. A do tego wszystkiego zwyczajnie spłaszcza klan Skorpiona, zrównując jego zaplecze do jednego wymiaru.
      Wiadomym jest, że każdy klan na swój własny sposób interpretuje bushido. Według mnie Skorpiony zrobiły dokładnie tak samo, zamiast je negować i wykorzystywać do własnych celów. Jednakże ich interpretacja jest bardzo specyficzna, co jest wynikiem odpowiedzialnego zadania, jakiego podjął się pan Bayushi. Daje ona pretekst do spekulacji na temat honoru klanu i jest powodem wielu podejrzeń i braku zaufania. Postaram się odtworzyć specyficzny skorpioński kodeks, z którego wynika, z jakimi wewnętrznymi koszmarami muszą się zmagać na co dzień.
      Kodeks bushido stworzył podział kasty samurajskiej według sprecyzowanej hierarchii, ustawiając na jej szczycie cesarza, a po nim plejadę rozmaitych dostojników, zarządców ziem i szeregowych wojowników. Każda osoba w tym łańcuchu zależności zna swoje miejsce i wie, komu winna jest posłuszeństwo, co zapewnia prawidłowe funkcjonowanie tego rozrośniętego stożkowo organizmu. Ta idealna struktura ma jednak pewną wadę. Jedynym gwarantem jej pomyślnej trwałości jest dobra wola wszystkich, będących jej częścią. Każdy nie dość, że musi znać swoje miejsce, to jeszcze musi je akceptować i tak samo szanować status innych. Kiedy Bayushi poniósł porażkę podczas pojedynków o rządy nad Rokuganem, Hantei wyznaczył mu misję. Miał pilnować innych, by nie próbowali zniszczyć władzy i nie doprowadzili do upadku cesarstwa. Hantei nigdy by tego nie zlecił, gdyby nie wiedział, że któreś z ogniw łańcucha może być słabe.
      Zakładając stan idealny, cesarz dąży do szczęścia dla cesarstwa, i de facto jest cesarstwem. Każdy daimyo dąży do szczęścia cesarza, podwładny daimyo, do szczęścia tegoż, i tak dalej. Ale co się stanie, gdy któraś z tych osób nie spełni idealnego warunku? Ogniwo pęka, zaczyna się dramat. Zakładając, że daimyo spiskuje przeciwko cesarzowi, występuje przeciwko cesarstwu. Osoby wierne temu daimyo tak samo, pośrednio występują przeciwko władcy kraju, któremu jednak winni są posłuszeństwo. Przypadki takie można mnożyć, od niesubordynacji chłopa, po zdeprawowanego cesarza. Idealny samuraj, podążający drogą wojownika, postawiony w sytuacji, gdy jego zwierzchnik nie działa dla dobra swoich przełożonych, popełnia seppuku po uprzednim wyjawieniu swoich wątpliwości. Tym idealnym samurajem nie będzie jednak Skorpion. Skorpion zanurzy żądło w ciele zdrajcy, niezależnie od tego, czy będzie to zbyt ambitny generał, czy cesarz, prowadzący Rokugan ku upadkowi. Komu w takim razie służą Skorpiony? Czy są zupełnie samowolne? Czy nie mają zasad, autorytetów, świętości, udają lojalność? Na pewno nie. Bushido określiłoby je najwierniejszymi zdrajcami.
      Skorpiony wieżą w wyższe dobro i cnoty samurajskie. Ktoś z zewnątrz powiedziałby, że to pierwsze jest niewyraźne, subiektywne i złudne, a drugie w odniesieniu do tego klanu brzmi śmiesznie. Prawda jest taka, że te dwie idee są warunkiem koniecznym do tego, by klan trzymał się razem i wykonywał swoje obowiązki, nie tracąc z oczu swego celu. Wyższe dobro to powodzenie samego cesarstwa jako idei, wobec której jakikolwiek człowiek jako jednostka się nie liczy. Młode Skorpiony od małego są przyzwyczajane do noszenia masek, które skrywają ich myśli, ale i pozbawiają tożsamości. Człowiek przestaje istnieć, pozostaje tylko jego percepcja zza pustej skorupki maski. Idea cesarstwa jest abstrakcyjna i odbierana intuicyjnie, nie ma zatem żadnych reguł, które by mówiły, jak należy o nie dbać. Wszystko zatem zależy od własnej, trzeźwej oceny sytuacji, w której nie jest ważne ani wyeliminowane „ja”, ani nikt inny, czy to członek rodziny, czy przełożony. Żeby nie zostać zmylonym, należy podążać drogą pielęgnowania cnót w sobie, nawet jeżeli nie będą widzialne dla innych. Skorpion odznaczający się tymi cnotami widzi swój cel bardzo wyraźnie, ma dość siły i hartu ducha by do niego dążyć. Nigdy nie będzie zdradzony przez jemu podobnych, ani żaden z nich nie wystąpi przeciw niemu, gdyż szlachetne dusze się przyciągają. Będzie zatem zawsze wiedział, komu powinien służyć i czyje rady i rozkazy niosą mądrość. Jeśli zajdzie taka potrzeba będzie wiedział, kiedy poświęcić siebie lub to, co kocha i nic mu w tym nie przeszkodzi. Jest darzony przez swoich podwładnych bezwzględnym szacunkiem, który wykracza poza status w społeczeństwie i rangę dworską. To dzięki niemu świat, w którym niszczycielem ładu może być daimyo lub sam cesarz, zachowuje swój kształt, podążając za przykładem jego doskonałej duszy.
      Wykonując swoje obowiązki Skorpion nie może tracić z oczu Celu. Zapominając o sobie, wykracza poza to, co nazywa honorem, jeśli tylko zajdzie taka potrzeba. Nie znaczy to, że jest cynikiem i ignoruje zasady. Przeciwnie, wie, że okrywa się hańbą, nawet sam przed sobą, ale że robi to w imię Celu, który jest ważniejszy od własnego dobrego samopoczucia i harmonii ducha. W sytuacjach, gdy inny samuraj nie zdzierżyłby brzemienia dokonanych czynów i popełnił seppuku, brnie dalej. Nie jest to jednak ucieczka przed odpowiedzialnością, ale właśnie świadome ponoszenie konsekwencji w imię czegoś wyższego. Uwolnić się może dopiero wtedy, gdy będzie pewien, że wykonał całe swoje zadanie. Skorpion, dążący do Celu winien jest bezwzględne posłuszeństwo, stojącym wyżej od siebie, podążającym tą samą ścieżką. Stąd dla dobra ogółu zły daimyo najpewniej pożegna się z tym światem, zaś dobry może zażądać od podwładnego własnej śmierci. Co samuraj zrobi, gdy dzieło będzie wykonane, zależy od jego sumienia, ale będzie to możliwe dopiero gdy w pełni wywiąże się z zobowiązań.
      Oczywiście w praktyce kroczenie tą ścieżką nie jest proste. W świecie polityki nawet mając najlepsze chęci i najczystszą duszę można zostać po prostu zmylonym. A ponieważ należy liczyć przede wszystkim na siebie, a nie na umiejętności innych, inteligencja i przenikliwość umysłu są niezwykle przydatnymi cechami. Niestety, nawet gdy uda się na chłodno ocenić sytuację, przeszkoda może być sumienie, które wbrew rozsądkowi nie będzie w stanie dokonać wyboru między wiernością panu, cesarzowi a cesarstwu. Dla niektórych ratunkiem dla sumienia jest podążanie ku Celowi, ale nigdy kosztem przekroczenia kodeksu bushido, nazywamy ich junshin, „czystego serca”. Choć rozumieją metody działania braci, którzy poruszają się na granicy honoru, uznali że ich własne ścieżki nie mogą prowadzić inną drogą niż cnót wojownika, według nich dobra cesarstwa nie da się zbudować czyniąc wbrew zasadom, tworzącym jego podstawę.
      Skorpioni honor może być ciekawym elementem tworzenia tła bohatera, a także dobrą osią przygody, w której bohaterowie będą musieli się zmierzyć nie tylko z realnym przeciwnikiem, ale i z własnym sumieniem. Klasyczny konflikt między giri i ninjo, czyli obowiązkiem a uczuciami jest jeszcze pogłębiony o liczne aspekty tego pierwszego. Wypełnianie obowiązków nie jest łatwe, gdy nie tylko trzeba stosować się do rozkazów, ale także być wciąż czujnym i na własną rękę oceniać sytuację, oraz mieć determinację, by zaryzykować, gdy pojawiają się wątpliwości.