Wolf Fang


KSIĄŻKA NUMERU
Poezje na odejście
Marcin Tysler



     Czy często na Waszych sesjach poruszacie sprawy ostateczne?
     Bez wątpienia w grach fabularnych pełno jest śmierci. Żaden chyba podręcznik nie pomija na swoich stronach szczegółów jej zadawania, a umieranie jest obracane na wszystkie strony. Jakaż jest jednak jej rola? Czyż trupy nie znaczą jedynie drogi ku mołojeckiej sławie, czyż nie przybliżają po prostu do uratowania świata przed zagładą? Nawet gry z założenia pogłębiające kwestie psychologii postaci, mające ambicje filozoficzne problem samej śmierci, odchodzenia i przemijania zdają się pozostawiać gdzieś z boku.
     Jak jest zaś w Legendzie Pięciu Kręgów? Oczywiście i ją można poprowadzić tak, że bohaterowie będą nieśmiertelnymi herosami, a wspomnienie o nieuchronności odejścia wzbudzi jedynie uśmiech. Jednak system ten doskonale nadaje się do tego, by tematykę tę pogłębić.
     Cały Rokugan przesiąknięty jest świadomością nieuniknionej śmierci. Przemijanie jest najważniejszym motywem sztuki, kruchość życia - podstawą filozofii, a gotowość na śmierć - najważniejszym przykazaniem kasty samurajskiej. Prawdziwy rycerz odchodzi z tego świata bez żalu i świadomie, wszak do tego aktu przygotowuje się całe życie.
     Jednym z ciekawszych zewnętrznych aspektów znaczenia, które Rokugańczycy przypisują umieraniu jest mocno podkreślany przez autorów gry zwyczaj pozostawiania ostatniej myśli, ostatniej refleksji w formie wiersza, najczęściej ulubionego przez samurajów haiku. Samuraj pisze je, stając do walnej bitwy, spisuje je tuż przed popełnieniem rytualnego samobójstwa, czy tez już w podeszłym wieku notuje w dniu, który ma stać się tym ostatnim. Pozostawia tym samym swój testament, myśl wieńczącą jego życie, kropkę nad i.
     Jak nietrudno się domyślić, zwyczaj ten istniał w historycznej Japonii, a rozkwit przeżywał w epoce, która wyniosła haiku do miana najważniejszej z form poetyckich - Edo. Był to okres względnego pokoju, częściej więc wiersze te pisali mędrcy i poeci, niż wojownicy, wciąż jednak mogą stanowić doskonałe źródło inspiracji.
     Nasza dzisiejsza recenzja ma zaś rekomendować pozycję, która stanowi najobszerniejszy chyba, dostępny w Polsce, zbiór wierszy śmierci. Wydana dziesięć lat temu książka jest dziś trudno dostępna, wciąż jednak osiągalna na rynku antykwarycznym. Stanowi zbiór kilkudziesięciu utworów pochodzących z epoki Edo i będących reprezentatywnymi przykładami gatunku i mających wysoką wartość artystyczną.
     Ktoś, kto zapoznał się z poprzednimi naszymi recenzjami zbiorów haiku wie, że w formie tej szukać można refleksji nad dwoma zjawiskami - ulotnością i niepowtarzalnością chwili, i nieuchronnością przemijania. Ze względu na tematykę wiersze śmierci łączą oba aspekty, nieodmiennie też zaskakują to przenikliwością obserwacji, to subtelnością refleksji, a cała lektura zdaje się być niezwykle harmonijna i spójna.
     Tomik jest gotowy do wykorzystania podczas sesji, gdy brak pomysłu na dobry wiersz, doskonale się również nadaje do czytania w jesienne wieczory i, paradoksalnie, pomaga odpędzić listopadowe myśli. Serdecznie polecam.

Marek Has (wybór i przekład): Japońskie haiku śmierci, Wydawnictwo Miniatura, Kraków 1993

wcześniejsze recenzje:
Szata zdobi człowieka
Dworskie opowieści
Karuzela z szogunami
Zawsze inna Japonia
Zimowe sekrety
Japońskie duchy
Gdzie wschodzi słońce?
Chorągwie kulawca
Droga rycerza
Obóz przetrwania
Koany herbaty
Świadomość
Droga ku chwale
Droga Samuraja
Chwile zaklęte w słowa
Cała prawda o Mieście Kłamstw
Rokugańskie abecadło
Czym jest piękno
Epos bezpański